|
chor. kaw. och. Tadeusz Kowalski
"Roku 1821 dnia 3 lutego Jan Kozietulski Pułk.
Woysk Polsk., kawaler wielu orderów, mając lat 43, umarł
o godz. 11 przed północą w domu przy ul. Leszno pod numerem
659, będąc bezżennym". Tak zapisano w notatce służbowej
z tamtego okresu.
Nasz Honorowy Szwadron 3 Pułku Szwoleżerów Mazowieckich
im. pułk. Jana Hipolita Kozietulskiego, jak co roku w
lutym, udał się do Belska. Jak opisuje Marian Brandys
w znakomitej książce "Kozietulski i inni" -
"Po pogrzebie warszawskim - w którym uczestniczyła,
jak stwierdza ówczesny reporter, cała prawie ludność stolicy"
- trumnę ze zwłokami sławnego kawalerzysty złożono w grobach
rodzinnych Walickich w Belsku pod Grójcem"
.
Już przed kilku laty skontaktowaliśmy się z wójtem gminy
Belsk panem Andrzejem Małachowskim oraz proboszczem parafii
św. Trójcy ks. Markiem Balcerzakiem, bo właśnie w kościele
parafialnym znajduje się krypta z grobowcem. Księdza proboszcza
rokrocznie prosimy o Mszę św. w intencji "naszego"
pułkownika. W tym roku skontaktowaliśmy się również z
panem Piotrem Morawskim, którego rodzina odzyskała dwór
we Małej Wsi tuż obok Belska. Pan Piotr Morawski zaprosił
nas do domu, tego samego, gdzie tak często u swojej siostry
Klementyny z Kozietulskich Walickiej przebywał pułkownik.
Zabraliśmy z Warszawy wiązankę żółtych - jak otoki 3 Pułku
Szwoleżerów - róż przewiązanych biało-czerwoną szarfą.
Naszymi gośćmi byli nasi przyjaciele: pan rotmistrz Marian
Stefański, który uczestniczył w rekonstrukcji bitwy pod
Somosierrą w 200. rocznicę, oraz prezes Federacji Kawalerii
Ochotniczej, pan porucznik rez. Tadeusz Kühn z małżonką.

Zostaliśmy, jak co roku, bardzo ciepło przyjęci, zarówno
przez księży, jak i mieszkańców Belska. W modlitwie o
zbawienie duszy pułkownika Jana Hipolita Kozietulskiego
ksiądz proboszcz wskazał na przykład naszego patrona,
który gotów był poświęcić zdrowie i życie dla dobra wspólnego
- dla dobra ojczyzny. Po Mszy św. uroczyście złożyliśmy
wiązankę pod płytą upamiętniającą pułkownika. W tym roku
również nie mogliśmy wejść do krypty kościoła, ale nie
tracimy nadziei. Wierzymy, że jak w 1930 roku szwoleżerowie
udali się w obecności ks. proboszcza Żukowskiego do krypty
kościoła, gdzie złożone są prochy tego niezwykłego napoleońskiego
oficera, tak i i my kiedys złożymy tam kwiaty.

Na podjeździe dworu w Malej Wsi przywitali nas państwo
Anna i Piotr Morawscy. Od samego początku - może dzięki
naszym mundurom - poczuliśmy się bliscy temu miejscu.
Wspaniałą atmosferę roztoczyła gospodyni opowiadając nam
o architekturze i wystroju pałacu. Pan Piotr przybliżył
nam historię tego miejsca. Zostaliśmy przedstawieni seniorowi
rodu panu Zdzisławowi Morawskiemu oraz rodzinie, która
zjechała specjalnie na nasz wizytę. Zasiedliśmy wspólnie
do długiego stołu do niedzielnego obiadu. Podjęto nas
jak najbliższą rodzinę, którą - w jakimś sensie - dla
płk.Kozietulskiego jesteśmy. Oczywiście nastąpiły toasty
i wspólne zdjęcia. Państwo Morawscy byli zaciekawieni
naszym Honorowym Szwadronem i zaprosili nas na obchody
Dnia Kozietulskiego na 15 maja. Korzystając z przyjaznych
łamów "Przeglądu Kawaleryjskiego" składamy im
serdeczne podziękowanie za wspaniałą serdeczną gościnę.
Tym bardziej, że było nas wielu i że pierwszy raz bawiliśmy
w progach domu, który przyjmował Kozietulskiego.

Wróciliśmy do Warszawy zadowoleni, że tradycją stały
się nasz coroczne msze i spotkania lutowe w Belsku przy
krypcie naszego "Szefa" ś.p. pułkownika Jana
Hipolita Kozietulskiego.
Marian Brandys, KOZIETULSKI I INNI, Warszawa 1967
Galeria zdjęć>>
|