|
Na początku stycznia 2009 miałem okazję
wyjazdu do stolicy Wielkiej Brytanii. Dla kawalerzysty
i pasjonaty historii oczywistym i głównym celem była wizyta
w Instytucie Sikorskiego. Niestety pojechałem tam tylko
na kilka dni, więc nie mogłem spędzić całego wyjazdu podziwiając
zbiory Muzeum.

Co najważniejsze miałem okazję poznać syna dowódcy Edwarda
Milewskiego Pana Wacława Milewskiego. W imieniu Szwoleżerów
wręczyłem mu, z wyrazami wielkiego szacunku, zdjęcie naszego
Szwadronu. Pan Wacław oprowadził nas po salach Muzeum,
opowiedział o zbiorach i udostępnił interesujące materiały.
Przyjęto nas w Instytucie niezwykle ciepło, za co pragnę
serdecznie podziękować.

To na prawdę wielkie przeżycie, być w miejscu, które
przez wiele lat było dla Polaków ostoją ich tozsamości
i miejscem pielęgnowania pamięci. To własnie ci ludzie
stali na straży naszej narodowej spuścizny chroniąc ją
i dbając o jej bezpieczeństwo.
Największym wzruszeniem było zobaczenie Sztandaru Pułku.
Nie mam słów, to po prostu była magiczna chwila. Sztandar
- święty "przedmiot" stanowiący o dobrym imieniu
i sławie Pułku wisi spokojnie w Instytucie. "Pamięta"
ten piękny dzień w Łazienkach gdy Dowódca odbierał go
z rąk Marszałka Piłsudskiego, defilady Pułku, wojnę 39
roku. Przeżegnałem się, to dla Szwoleżera wielka chwila

Dziś otrzymałem od Pana Wacława kolorowe zdjęcia Sztandaru
oraz list. Kilka słów pozwolę sobie zacytować :
"(...) Wielkie dzięki za prezent, fotografię
Szwadronu Honorowego 3 Pułku Szwoleżerów z Panem na czele.
Powiesiłem ją na naczelnym miejscu w moim pokoju.
Jestem pewny, że Ojciec byłby dumny i wdzięczny wszystkim
Panom za tak godne utrzymywanie tradycji Szwoleżerów Kozietulskiego"
Dziękuję za wspaniałe przyjęcie w Instytucie Panie Wacławie
oraz za ciepłe słowa. Mam nadzieję, że szybko uda się
nam (może liczniejszym gronem) znów odwiedzić Instytut.
Piotr Szakacz
|